piątek, 28 sierpnia 2015

WRAŻENIA POPIERWSZE

Adaptacja w toku. Przy wolnej niedzieli postanowiłem się przejść, coby dowiedzieć się, jak właściwie mam się dostawać z Kamczatki na uczelnię. 2,5 km, akurat na spacer – kierunek znałem, teoretycznie droga prosta, ale nie byłbym sobą, gdybym poszedł „tak o” do celu. Udało mi się zrobić całkiem ciekawe 10 kilometrów, których to przebycie przyniosło garść kolejnych obserwacji i zdjęć. A że jest już czwartek, to uzbierało się jeszcze parę rzeczy z normalnego tygodnia. [Pojawiały się anonimowe głosy, że zrzędzę – nie martwcie się, dziś będzie weselej, bo zdarzają się tu też rzeczy pozytywne. Czasem.]

Ot, urokliwa alejka.
Ogólnie to ładnie tu. Miasto wyposażone jest w kilka parków porozrzucanych po okolicy, w tym Caroline Amalie Lund rzut beretem ode mnie. Drzewka, równo przycięta trawka, ład i porządek – przy dobrej pogodzie walają się na murawie jacyś ludzie nawet. Z psami się też prowadzają, ale teren raczej nieobsrany, jest plus. Obok jakieś muzea, namioty koncertowe, galerie sztuki – słowem: wypoczynek i kultura. Kawałek dalej, po przeciwnej stronie głównej ulicy spoczął sobie urokliwy cmentarz. Zupełnie inny od znanych mi wschodnio/środkowoeuropejskich nekropolii, będzie kiedyś o nim specjalny post ze zdjęciami.

Park - dróżka, trawka, drzewka, sielanka.
O ruchu ulicznym. Wcześniej pisałem o wózkach elektrycznych, przez co można by nabrać wrażenia, że Duńczyki nieruchawe są i utuczone.  Muszę zwrócić im honor, ponieważ nacja ta namiętnie jeździ na rowerach - serio, jest tu ich naprawdę od cholery, takich jeżdżących i przypiętych pod domami i wszelakimi instytucjami. Infrastruktura do tych celów również: eleganckie pasy dla rowerów na głównych drogach, rozbudowana sieć szlaków, stojaki gdzie popadnie, a nawet „fototradary” – liczniki dziennego i rocznego ruchu cyklistów na danym odcinku. Nikt nie łazi po ścieżkach rowerowych, tak samo nie zauważyłem rowerzystów na chodnikach [ponoć tak naprawdę nie jest to reguła]. Ciekawa rzecz – za rozmawianie przez telefon w trakcie jazdy mandat 1000 koron. Więc widok człowieka pchającego swój welocyped nie dziwi szczególnie. Jak tylko dorwę rower i sam zacznę pedałować, będzie więcej wrażeń cyklistycznych.
Gratka dla pedofila - znak z dzieciakiem i napisem "Patrz na mnie!"
A niżej coś o sąsiedzkiej obserwacji, że niby w celach bezpieczeństwa.
 Nie tylko jeżdżą, ale i chodzą – choć po zmroku generalnie robi się pusto – jak chcą. Kultura drogowa uznaje absolutne pierwszeństwo pieszego, co jest dosyć przyjemne z niezmotoryzowanego punktu widzenia. Kiedy kroczyłem sobie pewnego razu chodnikiem, samochód stojący na wyjeździe z posesji i czający się na możliwość włączenia do ruchu, na mój widok… cofnął się, by umożliwić mi swobodne przejście. Szok i niedowierzanie normalnie. Przejść dla pieszych jest niewiele, zazwyczaj są tylko przy większych skrzyżowaniach, zatem przechodzi się na drugą stroną w dogodnym punkcie. Może to jednak nielegalna praktyka, ale policji jako żywo, od tygodnia nie widziałem żadnej. W ogóle dziś dopiero po raz pierwszy słyszałem i widziałem jakieś pojazdy na sygnale. Po roku mieszkania we Wro na dojazdówce do szpitala czuje się różnicę.

Horseńskie centrum kryzysowe. Albo depresyjne. Nie do końca zrozumiałem.
Nie tylko chodzą, a nawet biegają. Młodzi, starzy, płci wszelakich [dziś widziałem dwóch łysych biegaczy z rzędu, ale nie wiem, czy to jakaś prawidłowość]. Pojawiają się też obrazy co najmniej zapadające w pamięć. Na przykład mijający Cię biegiem mężczyzna [też łysy w sumie].
Tak po 50-tce.
Ze zdeformowaną, niesprawną ręką.
W deszczu.
W tym momencie pytasz się siebie „a jaką Ty masz wymówkę na bieganie?!” i postanawiasz zaliczać  codziennie półmaraton. [Choć deszcz akurat to norma, pada średnio 3-4 razy dziennie.]

Na koniec jeszcze jedna ciekawa rzecz – na skrzynkach pocztowych postawionych przed posesjami i mieszkaniami umieszcza się imiona i nazwiska domowników. Sprytna rzecz, można z ulicy dowiedzieć się, kto gdzie mieszka bez darcia się przez bramę „Czy to pani X? Nie?”. W Kamczatce też działa ten motyw, co oczywiście niecnie wykorzystałem.

Polan stronk!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz